• Wpisów:88
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 15:56
  • Licznik odwiedzin:8 045 / 1683 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jet w mojej wyobraźni ( znaczy ładniejszy jest, ale rysować nie umiem )

Rozdzialik będzie dopiero na sobotę...
  • awatar Malina2000: Ładny co chcesz ? :P Jak będziesz dużo ćwiczyć to będziesz coraz lepsza :) Zapraszam do mnie
  • awatar Kowalski, opcje!: Boski rysunek. Kobieto, ja ci zazdroszczę.
  • awatar Seiti: Nadmienię, że czekam :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Mori Girl - dziewczyna z lasu...

  • awatar Malina2000: Ten styl jest genialny taki warstwowy ^-^ Jest teraz też podobny lekko styl do tego bo również warstwowy zwie się Cult Party Kei ^0^
  • awatar Seiti: Las? Ale w sensie rusałki, wróżki itp.? Bo las dla mnie to liść zasłaniający pewne miejsca i tyle ;)
  • awatar Kwas Pruski: Mori Girl to jeden ze stylów na które uwielbiam patrzeć; jednak wolę go w tej mniej "biało-koronkowej" a bardziej "sweterkowej" odmianie. Dla mnie takie koronki nie mają zbyt dużo wspólnego z lasem (tak, wiem, japończycy wszystko wykręcają na swój sposób i też może czują inny klimat lasu). http://1.bp.blogspot.com/-26NTlva6fv8/Tk-fDOkJnkI/AAAAAAAABxY/R6yCHSsdmFo/s640/6a00d8341ca0db53ef0120a8839de2970b-800wi.jpg http://www.harajukubr.com/blog/wp-content/uploads/2010/04/tumblr_l0b8j8sxVl1qai03qo1_500-433x500.jpg W taki sposób to nawet ja się często ubieram.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Szczęśliwego Nowego Roku!
ha ha spóźnione o dzień, ale co tam... Wczoraj nie mogłam napisać.
Mój blog ma prawie rok i chyba bez Was nie przetrwałby tygodnia . Sama w życiu nie potrafiłabym wymyślić mojego opowiadania bez Was. Inspirowaliście mnie i dawaliście motywacje bym dalej trwała w tym moim chaosie. To cudowne że są takie osoby jak Wy.

Na Nowy Rok życzę Wam szczęścia, zdrowia i radości z życia. Niech Wasze marzenia się spełniają, dążcie do wymarzonych celów. Piszcie tak pięknie jak zawsze, rysujcie cudowne obrazki. To Wy tworzycie mojego bloga i jestem za to wdzięczna
Pozdrawiam i całuję Misao
  • awatar Lisa Angels: Dziękuję i nawzajem :* My bez ciebie też nie przerwałybyśmy tyle czasu
  • awatar Kowalski, opcje!: Dzięki tobie też. Spóźnione? No to co?
  • awatar Seiti: Ach, moja kochana Misao, co j bym zrobiła bez lisołaka i Meg :* i bez Twoich bezcennych komentarzy :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Rozdział III


Shiki znajdował się w olbrzymiej sali balowej. Z sufitu spływały kaskady żyrandoli zawieszonych na srebrnych łańcuchach. Posadzka z białego marmuru lśniła blaskiem. Ściany z luster jeszcze bardziej powiększały salę. Lisołak widział zwielokrotnione odbicia swojej postaci, które poruszały się z każdym drgnięciem chłopaka.
Nagle usłyszał muzykę. Wolne takty odpowiednie dla wytwornych bali rozbrzmiały na Sali, mimo że nigdzie nie było widać muzyków.
Zza luster wychynęła dziewczęca postać ubrana w piękną suknie. Nieśmiało wystąpiła do przodu, a delikatny materiał poruszał się jakby na wietrze. Gorset sukni wyszywany był złota nicią i diamentami, a od pasa w dół tył sukni zdobiły długie pióra rozkładające się w tren. Całość prezentowała się tak zachwycająco, że nawet królowa czułaby się w tej sukni niegodna i nieważna. Jednak gdy tylko Shiki spojrzał na twarz dziewczyny świetność sukni zbladła.
- Megan – szepnął.
Uśmiech dziewczyny zniknął pod wachlarzem. Który trzymała w dłoni obleczonej koronkową rękawiczką. Długie rude loki spięte były w misterny kok ozdobiony świeżymi kwiatami jaśminu. Cera jaśniała srebrna poświatą, a zielone oczy migotały tajemniczo. Shikiemu, który nigdy nie widział jej tak wytwornie ubranej zaparło dech w piersi.
- Witaj Shiki – szepnęła Wyklęta.
W Sali nie było nikogo innego, a muzyka dalej grała…
- Zatańczysz? - kitsune skłonił się i wyciągnął rękę.
Megan posłała mu kolejny uśmiech.
- Z przyjemnością – podała mu dłoń.
I po chwili wirowali na sali.
- Jak się czuje Saraya i reszta? – spytała nagle Megan.
- Nie wiem. Rozstaliśmy się zaraz po tym jak… no wiesz – Shiki próbował to jakoś ubrać w słowa.
- Umarłam – szepnęła dziewczyna, a zielone oczy zabłysły dziwnym światłem.
- Nie umarłaś, wciąż jesteś – odparł lisołak przyciągając ją bliżej do siebie.
- Jestem i mnie nie ma Shiki – pokręciła smutno głową Megan.
Przystanęli na środku sali. Lisołak zauważył, że marmur nie był tak doskonały, a żyrandole okrywała pajęczyna. Zakurzone lustra były popękane, a odłamki chrzęściły pod nogami.
- Co się dzieje Meg? – spytał Shiki.
Wyklęta wyrwała się z uścisku lisołaka. Wytworna suknia straciła swój blask, kwiaty we włosach zwiędły. Oczy Megan były czarne, a wokół powiek biegły ciemne żyły. Podobnie na szyi i rękach. Dziewczyna zasłoniła nimi twarz.
- Nie patrz na mnie. Jestem przeklęta – zawyła rozpaczliwie cofając się.
Shiki nie słuchał i objął ją. Drżała, a jej skóra był lodowata.
- Nie zostawię cię.
- Odejdź, nie chce byś i ty cierpiał.
ZOSTAW JĄ KITSUNE! NIE MOŻESZ JEJ POMÓC, NIE NALEŻY JUŻ DO WASZEGO ŚWIATA!
Okrutny głos przetoczył się po Sali. Z sufitu posypał się pył.
- Co się dzieje? – krzyknął do Megan.
- Uciekaj stąd, zanim cię dopadnie. Ja musze zostać – wyrwała mu się z uścisku i uciekła. Kosmyki włosów wypadły z koka i opadły na plecy Megan.
- Zaczekaj – Shiki rzucił się e pęd za nią.
WYNOŚ SIĘ PIEKIELNIKU! NIM ZESZCE CIĘ ZNISZCZYĆ!
-Więc zniszcz- wrzasnął Shiki. Nigdzie nie widział Wyklętej. Rozłożył szeroko ręcę – Jeśli chcesz zabij mnie.
Gromki śmiech przetoczył się po Sali jak ryk fali.
JESZCZE NIE, JESZCZE NIE….,JESZ..NIE…..J…NIE….
Ciemność.
- Nie! – krzyknął Shiki siadając na posłaniu. W komnacie panował półmrok. Zachodzące słonce rzucało krwawą poświatę na ściane.
Lisołak skoczył na nogi. Trząsł się cały, ale udało mu się założyć buty.
„ Musze stąd wyjść bo zwariuję…”
Podszedł do drzwi, ale się zawahał.
- Nie tędy – szepnął do siebie.
Zawrócił i z impetem otworzył okno. Do ziemi było ponad piętnaście metrów, ale kitsune się nie dał sobie czasu do namysłu.
Skoczył.
Ledwo tylko dotknął stopami ziemi rzucił się biegiem przed siebie. Przypadkowi ludzie zeskakiwali mu z drogi, gdy biegł nie zwracając na nic uwagi. Gdy dotarł do murów okalających całe miasto wspiął się jak kot i zeskoczył z drugiej strony.
Przemienił się. Pędził wielkimi susami starając się odegnać od siebie senne wizje. Skoczył w zarośla okalające las i po chwili ogarnęła go cisza i zapach żywicy.
Stanął.
Czuł znajomy zapach, ale nie widział jego właściciela. Jednak ten był tu.
Kierując się instynktem Shiki wbiegł w mroczną część lasu.

* * * * *
Wybaczcie mi że tak beznadziejny. Wena mnie opuściła...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Czyli całkiem dobrzy odtwórcy moich ulubionych bohaterów anime

Megumi

Sebastian

Yin i Hei

A Wy za kogo chcielibyście się przebrać?
  • awatar Kowalski, opcje!: Najładniejsza według mnie jest Megumi. Ja bym się chciała przebrać za Madokę, Kyoko albo Mio z K-ON!!
  • awatar Seiti: jaki sexy Sebastian! o ranyyy...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kolejny bazgroł bo dawno ich nie było
  • awatar Lisa Angels: Foch! Nie, znaczy Foch Forever! Cudo, a moje złe zazdrosne serduszko właśnie gotuje sie do boju!
  • awatar Kowalski, opcje!: Dlaczego bazgroł? Rysunek cudo!!!
  • awatar Seiti: OMG! Jakie cudo. Zaczynam mieć kompleksy...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Moja ostatnia miłość - soczewki CIRCLE LENS


Niesamowicie powiększają oczy i to bez makijażu



( teraz wiadomo dlaczego postacie anime mają takie wielkie oczy )
  • awatar Lisa Angels: Tajemnica rozwiązana, nie mam nic przeciwko zmiany koloru oczu na szare, lub czarne.
  • awatar Kowalski, opcje!: Też chcę takie!
  • awatar Seiti: Hahaha. Ja słyszałam, że jak się rysuje to u postać się poprawia to co nam nie pasuje w sobie, więc oni mają kompleks na punkcie oczu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Rozdział II

Shiki nie miał zamiaru zastanawiać się nad słowami Elvy.
- Widziałem cię kiedyś – rzekł zamyślony – Byłaś służącą Morgana, prawda?
Fioletowe oczy pociemniały z gniewu.
- Nie jestem niczyją służącą! – krzyknęła – To klątwa mnie tam trzymała.
Po chwili opanowała się.
- Przepraszam nie powinnam krzyczeć.
Shiki uśmiechnął się.
- Każdemu się zdarza – westchnął i przyjrzał uważniej Elvie. Dziewczynka wydawała się być jeszcze chudsza i dłuższa – Urosłaś, wiesz?
- Naprawdę? – rozpromieniła się Dalekowidząca i z entuzjazmem wskoczyła na łóżko – Może klątwa powoli mnie opuszcza – mruknęła zamyślona.
- No właśnie co z tą klątwą? Odnoszę wrażenie że nie mogłaś opuścić zamku króla. Prawda?
- Tak, ale w chwili śmierci Ericy coś się zmieniło. Nie umiem tego wyjaśnić, ale czar osłabł i mogłam się uwolnić.
- Wspaniała wiadomość – mruknął Shiki i usiadł opierając się o poduszki.
Elva spojrzała na niego z niepokojem.
- Może nie powinieneś jeszcze wstawać?
Shiki uśmiechnął się.
- Nic mi nie będzie. Chciałbym spotkać się z bratem. Tylko…. – mruknął spoglądając na lniane spodnie, które miał na sobie – Przydały by mi się jakieś ubrania.
Elva podeszła do wysokiego rzeźbionego fotela i wzięła naręcze ubrań.
- Możesz założyć to, a potem znajdę coś innego. Powinno być dobre.
I wyszła z pokoju zamykając drzwi.
Shiki szybko narzucił na siebie czarne spodnie i białą koszulę ze złotym haftem. Westchnął zirytowany. Nienawidził ozdób. Ale przynajmniej skórzane buty do jazdy konnej były dobre.
Wyszedł na korytarz. Fioletowooka dziewczynka czekała na niego.
- Gdzie chcesz iść? – spytała – Może zjadłbyś coś?- Nie. Chcę się spotkać z bratem – stwierdził lisołak z przekonaniem.
- A więc chodźmy.
Znaleźli Jeta na placu ćwiczebnym za zamkiem. Stał w otoczeniu kilku ubranych w ciemnoniebieskie mundury mężczyźni i sądząc po głośnym śmiechu dobrze się bawił. Gdy podeszli do niego wystąpił naprzód.
- Shiki nie powinieneś jeszcze wstawać - zwrócił się do brata, a pod błyskiem rozbawienia w oczach kryła się szczera troska - Elvo...? - odwrócił się do dziewczyny.
- Nie słuchał mnie - westchnęła i potrząsnęła głową.
- Więc idź i pomóż służącym w ogrodzie. Przyda i m się dodatkowa para rąk.
- Świetnie – prychnęła Elva – Wrzucę ci pająka do jedzenia jak nie będziesz patrzył – mruknęła tak że tylko lisołaki ją słyszały i odeszła z wysoko uniesioną głową.
Shiki parsknął śmiechem.
- Boisz się pająków? – spytał z nutką złośliwości.
Jet odchrząknął lekko zmieszany, ale szybo się opanował.
- Ty się nawet swojego ogona kiedyś bałeś – odparł kąśliwie, co zamknęło usta jego bratu.

* * * * *

Shiki na prośbę brata zrelacjonował mu swoje przygody od czasu rozłąki.
- Hm… - mruknął Jet, gdy Shiki zakończył opowieść – Przebyłeś spory kawał świata.
- Tak jak ty bracie – odparł cicho kitsune.
- Wojna tuła człowieka po świecie – westchnął Jet. Spacerowali po pięknych ogrodach na dziedzińcu.
Nagle uwagę Shikiego zwróciła srebrnowłosa dziewczyna siedząca niedaleko na kamiennej ławeczce.
Erica! Jedno imię uderzyło w kitsune niczym rozżarzony miecz.
Jednak gdy podniosła głowę Shiki odetchnął z ulgą. Dziewczyna wyglądała jak porcelanowa lalka. Trójkątna twarz była blada, a nie złocista, podobnie jak oczy, których odcień przypominał lazurowe wody, a nie rzekę krwi. Słodkie loki opadały na ramiona. Była jednak strasznie chuda, cudne oczy miała lekko podkrążone.
- Shiki? – odezwał się Jet – Czemu stanąłeś?
- Kim ona jest? – wciąż wpatrywał się w dziewczynę.
- Odwróć się i chodź – rzucił szybko jego brat pchając go do przodu – Nie patrz na nią. Ta dziewczyna jest zła. Ożywia zmarłych.
- Co?!
- Spójrz mruknął wskazując rozłożysty dąb.
Siedział pod nim z pochyloną głową młodzieniec. Długie czarne włosy opadały na twrz przysłaniając rysy.
Ale wydawał się dziwnie nieludzki.
- Shi! – zawołała dziewczyna na ławce.
Młodzieniec poderwał się i wyszedł z cienia. Jego ręka błysnęła srebrzyście w świetle słońca.
- Co to? – Shiki odwrócił się do brata.
- Proteza. Z metalu. ONA to stworzyła wskazał na dziewczynę na ławce.
Czarnowłosy chłopak pochylił się nad dziewczyną słuchając szeptanych słów. Shiki zauważył że jedna z jego stóp również stworzona jest z metalu.
- Co mu się stało?
- Ten chłopak kiedyś nazywał się Mao. Syn jednego z tutejszych rzemieślników. Kiedyś poszedł sam do lasu na polowanie i zaatakował go niedźwiedź. Musieli mu amputowac rękę i nogę. Zmarł kilka godzin po zabiegu. Ale gdy chcieliśmy go pochować zjawiła się ona. Powiedziała że go uzdrowi. Rodzina zrozpaczona stratą syna była gotowa na wszystko by go odzyskać. Jednak gdy powrócił do żywych nie pamiętał nikogo. Był agresywny, tylko obecność tej dziewczyny go uspokajała. Rodzina go odrzuciła i znalazł się pod jej opieką. Dała mu nowa rękę i nogę i od tamtej pory towarzyszy jej zawsze. Nie radze ci się do nich zbliżać Shiki. To nie są ludzie.
Jednak lisołak tylko pobieżnie słuchał słów brata. Skupiał się tylko na tym co widział. Srebrne włosy. Ozywia ciała. Czyżby przypadkiem natrafił na zbawienie Megan? Czy to zaginiona córka Ericy?

****
Taki prezent świąteczny Spóźniony, ale w końcu napisałam.
  • awatar Lisa Angels: Córka Ericy?!!! To ona miał córkę? Ty wiesz czego mi trzeba. Od dziś będzie moją ulubienicą
  • awatar Seiti: Taaak! Doczekałam się cudeńka. :* Moja Megan... ale nie chce, żeby nie pamiętała Shikusia ;(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Z okazji świąt życzę Wam wszystkim szczęścia, uśmiechu, spełnienia wszystkich marzeń, cudownego Sylwestra, pomyślnego Nowego Roku, niesamowitych opowiadań, pięknych rysunków i wszystkiego co możecie sobie zapragnąć


I obiecuje niedługo stworzyć dla Was rozdział
  • awatar Ta życiowa ♥: świetny blog ! 10/10 komentarzy? jak tak to zacznij jak się u mnie pojawią ja Tb dam ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
  • awatar Life of Anet: Na żywo wyglądają jeszcze bardziej słodko, czasem aż za słodko.
  • awatar Seiti: Niby ładne, ale wydają mi się sztuczne. Jak wyglądają bez całej tej otoczki? Chyba wolę ich oryginalną urodę, a nie upodabnianie się do Hameryki.
  • awatar Kowalski, opcje!: Te dwie na pierwszej fotce są przesłodkie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witajcie Kochane!
Nie zdrowo jest przed świętami być cały czas smutnym i zabieganym. Ostatnio uświadomiłam sobie, że kot poprawia humor Mam dla Was słodkie urocze i śmieszne kociaki

Mój Behemot zrobił dziwną minę jak posłuchał pierwszego filmiku
  • awatar Światełko w tunelu: Taak... Koty są fajne, co nie zmiena faktu, że i tak wolę psy. Bez urazy oczywiście. Druga sprawa; fajny avatar, nie poznałam cię. Poza tym zapraszam do mnie. Są nowe odcinki pamiętnika Kowalskieo.
  • awatar Seiti: Hahahahaha XD "o no no no" hahaha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
13 dni... Wtedy był ostatni wpis. To tylko dwa tygodnie, ale wiele się w moim życiu zmieniło. Czuję się jakby stara "ja" zniknęła a zastąpiła ją nowa, zupełnie obca. Ludzie mówią, że się zmieniłam i pytają czemu. Nie potrafię z nimi rozmawiać, zbywam ich błahymi słowami. Boję się samej siebie....


Postaram się napisać niedługo rozdział. Buziaczki Wasza Misao
  • awatar Kowalski, opcje!: czekamy na rozdział. Bardzo niecierpliwie czekamy.
  • awatar Wypatroszona Lalka: jakbym czytała jeden ze swoich dawnych wpisów -.-
  • awatar Seiti: Za dwa dni będzie miesiąc... staram się stłumić ból codziennością, ale i tak spadłam. Demon się wyrwał z uwięzi i w moim przypadku wróciłam stara "ja", która ukrywa się pod maską. Misao, musimy walczyć o siebie, pokonać złe wydarzenia, bo inaczej wciągnie nas nicość. :( Trzymaj się :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Bardzo Was przepraszam, ale na razie nie nie mogę wstawiać rozdziałów. Przedwczoraj umarł mój ukochany piesek i nie mam siły na nic. Jeszcze się nie otrząsnęłam po śmierci Diabolka i to dla mnie duży cios, zwłaszcza, że bardzo się starałam by mojemu Bolkowi nic nie było. Ale zawiodłam go...
Jeszcze raz bardzo Was przepraszam. Muszę wszystko sobie poukładać....
  • awatar Światełko w tunelu: To ja; Kowalski, opcje! Mam nową nazwę. Nie przepraszaj. Czułam się tak samo gdy umarł pies mojej babci - Reksio - którego bardzo kochałam. nie był mój, ale do tej pory za nim tesknię.
  • awatar Seiti: Wiem jak się czujesz, przeżywam to samo od 2 tyg.... żadne słowa nie są w stanie pocieszyć, gdy serce jest rozrywane i krwawi... marzę, że kiedyś czas zabliźni rany i blizna będzie bolała tylko czasem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dziś Światowy Dzień Życzliwości i Pozdrowień
Więc pozdrawiam wszystkich, którzy odwiedzają mojego bloga
 

 
Rozdział III

Afrodyta ocknęła się gdy ktoś potrząsnął nią niczym szmacianą lalką. Nad jej głową pochylał się ciemny kształt.
- Hej, królewno, obudziłaś się? – znajomy głos wyrwał boginie z otępienia.
- Seth? – wymamrotała.
- Tak królewno – białe zęby diabła błysnęły w uśmiechu.
Chłopak pomógł bogini usiąść, gdyż przed oczami latały jej czarne plamy.
- Ta operacja to była najgorsza rzecz jaką zrobiłam – westchnęła opierając się o ramie diabła.
- Przynajmniej trafiliśmy tak gdzie chcieliśmy – mruknął Seth.
Bogini rozejrzała się. Było ciemno i mrocznie.
- Jesteś pewien?
- Jak najbardziej.
- Ojej – Afrodyta wstała i otrzepała sari jakby to miało poprawić jego żałosny stan – Ale włosy mam w porządku?
- Oczywiście bogini próżności – zaśmiał się Seth i przeciągnął.
- Nie jestem próżna…. Ja tylko o siebie dbam.
- Jak wolisz kotku – diabeł wstał i rozejrzał się.
- Hm…
- Co diable?
- Zauważyłaś coś? Lub tego KOGOŚ brak?
- Nie – dziewczyna zmarszczyła brwi.
- Gdzie jest Hayden?
No tak…
- Super – jęknęła bogini – Gdzie go poniosło?
- Mam nadzieję, że trafił do Zaświatów – rzucił Seth.
- Na pewno tu trafił – stwierdziła Afrodyta – Nie pomyliłabym się.
- Oby… - westchnął Seth.
- Więc co teraz?
- Nie wiem – padła odpowiedź.
- Jak to nie wiesz? Czy nie planowaliście czegoś z Haydenem?
Diabeł nie odpowiedział.
- Cholerne demony – warknęła Afrodyta – Wy nie potraficie myśleć o rzeczach przyszłych?
- Słońce nie marszcz brwi. Możesz mieć zmarszczki?
- Twierdzisz, że przez ciebie mogę być brzydka?
- Nie skarbie. Chodzi mi o to, że sami musimy coś wymyślić. A tak poza tym nie ma piękniejszej istoty od ciebie.
- Wiem…


* * * * *

Gdy tylko chwilę odpoczęli Seth uznał, że powinni rozejrzeć się za jakąś osadą.
- Nie sądzę by zostawanie tu bez osłony byłoby bezpieczne. Jeśli Ariel przekonał do siebie mieszkańców Zaświatów możemy mieć kłopoty.
- To jak mamy poprosić kogoś o pomoc nie ryzykując zdradzenia się? – spytała Afrodyta.
- Mam na myśli pierwotnych mieszkańców Zaświatów, a nie ludzi tu osadzonych.
- To fatalnie.
Ich rozmowę przerwały przekleństwa dobiegające z niedaleka. Afrodyta zamarła z niepokojem patrząc na Setha. Diabeł w skupieniu przysłuchiwał się. Po chwili jego oblicze rozjaśniło się.
- To nie jest żaden z potworów – szepnął.
- A skąd to wiesz? – spytała cicho bogini.
- Słyszałaś żeby jakikolwiek potwór tak przeklinał?
Argument nie do przebicia…
- Co robimy? – spytała Afrodyta, ale diabeł wstał już i szedł w stronę hałasu.
Metaliczny dźwięk dobywał się z czarnego terenowego samochodu ( jego widok zdziwił Afrodytę, nie spodziewała się po tym świecie luksusu). Dziewczyna pochylona nad otwartą maską z wściekłością waliła czymś w silnik, przy okazji rzucając takie określenia jakie trudno było słyszeć poza parkingami dla tirów.
Seth odchrząknął.
- Tak mu nie pomożesz – stwierdził.
Dziewczyna poderwała głowę do góry jakby ktoś wrzasnął jej do ucha. Wydawała się być przestraszona, choć to jej widok przeraził Afrodytę. Wyglądała jakby urwała się z horroru.
Miała ciemnobrązowe, nierówno przystrzyżone włosy nad którymi czarna tasiemka nie potrafiła zapanować, także połowa opadała na twarz. Oczy miała mocno podkreślone kredka także wydawały się być olbrzymie. Twarz miała chorobliwie blady odcień i to nie był makijaż Miała długi do ziemi czarny płaszcz i mocne wojskowe buty.
- Czego chcecie? – pisnęła przerażona, ale w jej ręcę zabłysnął nóż.
Seth podniósł ręce do góry.
- spokojnie nic ci nie grozi.
Dziewczyna prychnęła.
- Każdy z was tak mówi. Czego chcecie? Jestem pod opieka nie możecie mi nic zrobić.
Diabeł zrobił dziwną minę. Afrodyta się roześmiała.
- Nie jesteśmy stąd. Jestem Afrodyta. Bogini piękna – podeszła do dziewczyny ignorując wyciągnięty nóż.
Upiorna dziewczyna nie podała jej ręki, ale schowała bron.
- Bogini? – nie wydawała się być zaskoczona, ale ciekawa.
- Owszem. A to diabeł Seth - wskazała na chłopaka, który uśmiechnął się i ukłonił – a ty kim jesteś?
- Jestem Victoria, córka Aresa.
Afrodyta zaczerwieniła się i spuściła wzrok.
- Córka Aresa? – spytał Seth – Jesteś półbogiem?
- Tak.
- więc w pewnym sensie jesteście rodzina? Dopytywał się diabeł patrząc na dziewczyny.
- W życiu! – krzyknęła Afrodyta. Miała nadzieję, że Seth nie pamięta o pewnej sprawie…
- Wiec to ty byłaś dziewczyną mojego ojca, kiedy Hefajstos przyłapał was razem i ośmieszył na oczach innych bogów.
Teraz policzki bogini były jaskrawoczerwone.
- Milcz, proszę cię – odparła kiedy Seth spojrzał na nią zdziwiony.
- Dobrze, dobrze – Victoria wydawała się być nieźle ubawiona tą sytuacja – To nie najlepsze miejsce na rozmowę. Zbyt długo tu jestem. Powinnam wracać do domu – odwróciła się – Tylko co z tym rzęchem –kopnęła w koło.
- Daj spojrzę – Seth jak każdy facet z duma wypiął pierś i podszedł do samochodu zaletą bycia diabłem było to, że potrafił zrobić niemal wszystko i po chwili gdy Victoria przekręciła kluczyk w stacyjce silnik ryknął jak tygrys.
Półbogini zamrugała i otworzyła usta. Afrodyta zauważyła kolczyk w wardze.
-Super. Wielkie dzięki uśmiechnęła się do diabła i wskoczyła za kierownicę – Może podrzucić was do miasta?
Afrodyta błysnęła śnieżnobiałymi zębami.
- Byłoby bosko…


Victoria:
  • awatar Seiti: Przeczytałam wcześniej rozdział, ale teraz dopiero mam siłę zostawić komenta. Zabawny rozdział, jeszcze nie do końca rozumiem ten świat, ale czekam na dalszy ciąg.
  • awatar Lisa Angels: ... Tak dawno nie było rozdziałów z "Przeklętej bogini" że całkowicie zapomniałam o tym opowiadaniu. Rozwlił mnie tekst z przeklinaniem, boski. Czekam na kolejny długi, pełny akcji rozdział :)
  • awatar Kowalski, opcje!: Jak zawsze cudo!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Porównanie "Miasteczka Salem" i "Shiki'ego"

Akcja bardzo podobna, ale i tak anime lepsze .
Znacie jakieś anime na podstawie książki lub filmu? Jeśli tak podzielcie się tą wiedzą w komentarzach.
Buziaczki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›